wtorek, 15 stycznia 2013

Reboot [1]

Najgorsze w pracy dla Firmy są krajobrazy. Okazuje się, że nieważne pod jaką szerokością geograficzną aktualnie rezyduje Firma, zawsze dla swojej placówki znajdzie miejsce, które będzie wyglądało tak samo. Kilometry za kilometrami piachu pokrytego skąpą roślinnością, a wszystko przyczajone w cieniu równie monotonnych i nieatrakcyjnych gór. Tu? Tu chyba chwilowo jest zima. A może to środek lata? Dziwny półmrok wskazywałby na względną bliskość któregoś z biegunów, ale może to po prostu dłużący się świt? Termometr w aucie pokazuje trochę ponad 4 stopnie. Celsjusza. To jakaś informacja. Poza deską rozdzielczą, z auta zniknęły wszystkie inne oznakowania. Zresztą i tak nie znam się na wszelkiej maści gazikach.

Częścią polityki Firmy jest poufność wszelkich informacji i nieufność wobec pracowników. Dopóki nie dotrzesz na miejsce, nie masz pojęcia gdzie, z kim, ani nad czym będziesz pracował. Oczywiście wymyśla się jakieś fikcyjne posady, ale zatrudnianie eksperta od wzbogacania uranu jako nadzorcy budowy kompleksu spichlerzy zbożowych nie brzmi zbyt wiarygodnie. Naturalnie, nie oznacza to też, że będziesz pracował przy budowie czegokolwiek. To tak, jak z napisami na koszulkach z sieciówek, prawdopodobnie wszystko losują małpy, a Góra ma przy tym ubaw po pachy.

Nie wiem czemu, myśląc to spojrzałem na kierowcę, jakby w nadziei, że będzie miał na sobie śmieszny t-shirt, który zdradzi mi cokolwiek na temat charakteru mojego zatrudnienia. Niestety, po szaro-zielonej koszulce wnieść można było tylko tyle, że wyprano ją o kilkaset razy zbyt wiele. Więcej można powiedzieć o kurtce. Znoszona zielona natówka sprzed kilku dekad. Może pamiątka z poprzedniej pracy? Chłop ma wygląd wojskowego. Ale równie dobrze mogłem wpaść na fana "Taksówkarza", szczególnie zważywszy na to, że gość jest kierowcą. Irokeza nie ma, gadatliwy też nie jest, więc pewnie potrzyma mnie trochę w niepewności. Właściwie odezwał się do mnie tylko raz, zaraz po tym, jak zgarnął mnie z "lotniska".

- Siedem. Tango dwa dwa pięć?
- Uhuh.
- Teraz jesteś Piętnaście. Jedziemy.

Jakby się tak zastanowić, wcale nie jestem lepszy. Odezwałbym się, ale... Po pierwsze jest piekielnie zimno. Auto nie ma dachu, my suniemy przez pustkowie, robiąc dobre 70 kilometrów na godzinę. Termometr mówi swoje, ale ja czuję jak mój własny oddech zamarza mi na oczach. A Siódemka bezczelnie siedzi w rozpiętej kurtce i nawet nie drgnie. A po drugie... Po drugie to co on mi właściwie powie? To Siódemka. Pracowałem już przy projektach, gdzie Jedynka nie we wszystkim się orientowała. Wylądowałem na pasie startowym pośrodku ziemi zapomnianej nie tylko przez człowieka, ale wydaje się, że także przez bestie. Nawet nie blisko docelowego kompleksu, bo od 30 minut jedziemy prosto w kierunku masywu górskiego. I jesteśmy może w połowie drogi. Normalnie, gdyby nie było możliwości lądowania bliżej, po prostu zrzucono by mnie ze spadochronem, bo nie mam ze sobą nawet żadnego bagażu. To mi wygląda na trzeci protokół, może nawet drugi. Moje rozkazy pewnie czekają zapieczętowane w sejfie i tutaj nikt inny ich nie zna.

Kurwa... A co jeśli to faktycznie drugi protokół? Oby to nie była dwójka. Eksperymenty na ludziach. W sumie niespecjalnie mnie to rusza od strony moralnej, przynajmniej nie bardziej niż trójka. Trójka to bezpośrednie zastosowania bojowe. Byłbym naiwnym idiotą, gdybym uważał, że to w jakiś sposób szlachetniejsze, czy mniej gorszące. Może nie ja, ale ktoś te ustrojstwa na ludziach kiedyś zastosuje. Nie, chodzi o co innego. Przy trójkach pracują względnie normalni ludzie. Dobrzy w swoim fachu, czasem nawet genialni. Zawsze świadomi tego, co robią, nie mający złudzeń co do konsekwencji naszych działań. Jedni po cichu twierdzą, że w szerszej perspektywie jesteśmy tylko trybami w maszynie postępu, innym po prostu podobają się wypłaty albo to, że mogą się realizować. Jest trochę czarnego humoru, jest trochę luzu, a po zejściu do kantyny, można pogadać o czymś innym niż praca czy światopoglądy.

Przy dwójce pracowałem dwa razy. Nigdy nie wytrzymałem do końca. Nie ze względu na ciężar gatunkowy samych badań. Do dwójek przydzielane są przeważnie pojeby. Genialni fachowcy, eksperci w swoich dziedzinach, ale pojeby. Z takimi nie pogadasz o literaturze nie wyciągając z grobów faszystów. Dyskurs muzyczny natychmiast przeradza się w debatę o żelaznej kurtynie, czy innym starciu proletariatu z rojalistycznym establishmentem. Żeby oni jeszcze na te sprawy patrzyli szerzej, jakoś je analizowali, konfrontowali swoje poglądy, przyjmowali polemikę. Ale nie, to są pojeby. Każdy ma klapki na oczach i sunie przed siebie z wozem wypełnionym propagandą, którą go wykarmiono. Każdy myśli, że sam – osobiście – zbawia świat, nawet kiedy częstuje kolejnego "ochotnika" wysokim napięciem.

Nigdy nie byłem najlepszego zdrowia. Kiedy nie mogłem już znieść bełkotu "kolegów", ich wielkich sporów przypominających kłótnie w piaskownicy, symulowałem chorobę. Biorąc pod uwagę, że towarzystwo samozwańczych Prometeuszy faktycznie dawało mi w kość – psychicznie i fizycznie – wypadałem w tej roli całkiem wiarygodnie i odsyłano mnie do centrali. Sam nie wiem, jak mam się czuć, jeżeli to faktycznie znowu jest dwójka. Z jednej strony to pewna nobilitacja – dowód zaufania tak względem mojej lojalności wobec Firmy, jak i przede wszystkim moich umiejętności. Z drugiej strony zamykanie mnie z tymi wszystkimi... Ech, sama myśl, że ktoś wrzuca mnie z nimi do jednej szuflady, napawa mnie jakimś podskórnym obrzydzeniem do samego siebie. To jak owacja na stojąco dla mnie jako naukowca, ale i jak policzek w twarz dla mnie jako człowieka. A może to próba? Może doszli do tego, że symulowałem, może chcą sprawdzić, czy zrobię to znowu? Po takim czasie? Ale to wciąż możliwe. A może to jednak tylko jakaś poważna trójka? Może wzmogli zabezpieczenia z jakiegoś powodu.

Cholera, ta ciekawość mnie zeżre... Siódemka na pewno wie. Ale czy mi powie - tutaj, na środku pustkowia, zanim dotarliśmy do placówki? W sumie, dlaczego miałby mi tego nie powiedzieć? To tylko protokół, nie pytam o żadne konkrety. Spytam, najwyżej się nie odezwie.

- Dwójka? Trójka?
- Dwójka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz