Od dawna nosiłem się z zamiarem wskrzeszenia upiornego bytu, jakim był Okultystyczny Demoniszcza. Jednak ostatnio doszedłem do wniosku, że ta koncepcja już się wypaliła. Owszem, miałem frajdę z pisania tego bloga w liceum, ale już dawno nie jestem licealistą i coraz mniej we mnie autentycznej chęci powrotu do tej konkretnej formy i tego konkretnego stylu. Ale choć ciało już kruche, to dusza wciąż jeszcze tryska we mnie młodzieńczym zapałem, który po prostu muszę ukierunkować adekwatnie do ograniczeń jakie narzuca na mnie starcze truchło. Mówiąc zwięźlej, pisać jeszcze ciągle mi się chce, po prostu już nie pod tamtym szyldem.
Okultystyczny Demoniszcza był połączeniem zwykłego bloga pisanego w głupkowaty sposób z amatorskimi próbami napisania jakichś krótkich pseudoopowiadań, w podobnie głupkowatej konwencji. Pomimo sejmu, telewizji i wszelkiej innej konkurencji, popyt na głupotę wciąż jest spory, bo nie raz słyszałem prośby o wskrzeszenie tego bloga. Cóż, przynajmniej na razie pełnoprawnej rezurekcji się nie doczekacie. Więc na co możecie liczyć?
Hm. Na teksty mojego autorstwa, to na pewno. Że co? Że to mało? Niewdzięcznicy! No dobra, sypnę nieco szczegółami. Ja nigdy nie byłem do końca normalny - to pewnie zdanie, pod którym wiele z Was może się podpisać, choć każdy na inny sposób. Jednym z moich dziwactw są sny. Po pierwsze ja całkiem nieźle pamiętam to, co mi się śniło. Po drugie, moje sny często mają ze mną niewiele wspólnego, natomiast są dobrymi fundamentami pod budowę nieco odjechanych opowiadań.
Taki też jest cel tego bloga. Będę starał się przerabiać moje porąbane sny w coś nie mniej porąbanego, ale za to nieco bardziej spójnego fabularnie. Jak to dokładnie będzie wyglądać, nie jestem w stanie dokładnie przewidzieć, wiele zapewne będzie zależało od konkretnego snu. Niektóre będę pozostawiał możliwie wierne oryginałowi, by zaakcentować ich szaleństwo i całkowitą losowość, inne spotkają się z pewnym retuszem i doprecyzowaniem, by stworzyć bardziej pełnoprawne opowiadanie. Tak jest np. w przypadku snu, nad którym aktualnie pracuję.
Co wypadałoby jeszcze zaznaczyć? Choć będę starał się wplatać humor (przeważnie czarny), a absurdalność pewnych sennych przywidzeń sama będzie ograniczała możliwość utrzymania poważnego tonu, to jednak klimat będzie należał raczej do tych ciężkich. Po prostu mnie z rzadka śnią się tęcze, kolorowe misie i piękne wschody słońca. Spodziewajcie się raczej spranych kolorów, podziemnych laboratoriów, opuszczonych fabryk i końców świata z zakresem wpływu zaczynającym się od tego bardzo lokalnego i sięgającym po ten globalny - z udziałem wszelkiej maści zagrożeń jakie możecie sobie wybrazić - smoki, zombie, wampiry, wojna atomowa i dowolne kombinacje powyższych.
Coś jeszcze? Kwestia regularności wpisów. Tutaj czynniki ograniczające są dwa - czas i sny. Mam odłożonych całkiem sporo snów, które prędzej czy później wykorzystam. Jednak im sen starszy, tym siłą rzeczy mniej z niego pamiętam. Pewne ramy fabularne, odczucia, klimat, punkty charakterystyczne, ale szczegóły się zacierają. Takie sny będę musiał wzbogacać i rozwijać własną przytomną inwencją, bo tego, co pamiętam, nie starczyłoby na więcej niż na kilka mało zrozumiałych akapitów. Z kolei świeże sny przychodzą przeważnie stadnie i nie wszystkie zdołam wykorzystać na gorąco, jednocześnie nawet tygodniami cierpiąc na brak dopływu inspiracji.
I jeszcze jedno, ponieważ znając siebie i widząc, co aktualnie powstaje pod moimi palcami, nie tylko w tym oknie, spodziewam się opasłości swoich tworów. Tym samym będą one wymagały wiele czasu by zostać spisanymi, ale także przeczytanymi. Dlatego też, przynajmniej na razie stawiam na publikowanie jednego tekstu w częściach - stopniowo, w miarę jak będę spisywał dany sen, będę zamieszczał jego krótsze i dłuższe "rozdziały". Myślę, że to rozsądna koncepcja, ale na wszelkiej maści feedback via komentarze jestem otwarty. Jednocześnie gorąco zachęcam do propagowania mojej "tfurczości". Oczywiście jeżeli uznacie, że jest tego godna.
Tekst napisany na kolanie, opowiadania będę starał się poddawać jakiejś wstępnej korekcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz